Paweł Paliński „Polaroidy z zagłady”

palinski_kzkDo zombiaków, jak ogólnie klimatów postapo już pewnie zauważyliście mam wielką sympatię, więc gdy przeczytałem o Polaroidach z zagłady siłą rzeczy książką się zainteresowałem. I nie żałuje, bo chociaż zombiaków jest tu mało, to jednak sama książką w gatunku postapokaliptycznym jest bardzo interesująca i do ostatnich stron czytałem ją z maksymalnym zainteresowaniem.

Świat uległ zagładzie. Pewnego dnia coś dopadło ludzi. Zasnęli i choć się nie przebudzili, ich ciała nie przyjęły tego do wiadomości. Autor nazwał ich Biernymi. Obok biernych wszędzie szwendają się zdziczałe psy. Ale jest ktoś kto nie zasnął, kto nie stał się biernym. Teresa Szulc, lat 64, której zmagania z okrutną rzeczywistością przyjdzie nam śledzić, jako czytelnikom. 

Przygotuj się. Nadchodzące dni wkrótce będą wyglądały tak samo. Czasami tylko znienacka spadnie deszcz, czasami zaświeci słońce; drzewa zrzucą liście, zobaczysz dawno niewidziane ptaki. Te obrazki będą wydawały się coraz bardziej do siebie podobne – potem zrozumiesz – nastaje wciąż tylko jeden i ten sam dzień, a ty zaledwie przyglądasz się wielu jego twarzom.

64 letnia kobieta, to nie jest typowy ‘bohater’ postapokalipsy, który potrafi sobie radzić z bronią, wcześniej był żołnierzem czy policjantem, albo innego typu twardzielem jak na przykład postaci z The Walking Dead, nie posiada też opancerzonego samochodu, broni i innych gażdżetów jak bohaterowie Przeglądu Końca Świata i co jeszcze mocniej ją odróżnia to wiek, który rządzi się swoimi prawami i ograniczeniami. A mimo tego jest to bardzo interesująca i barwna postać i co istotne tak bardzo normalna, że nie trudno postawić się w jej położeniu i się z nią nie identyfikować.

Zabarykadowana w mieszkaniu zmaga się ze swoją bezndzieją, czasami tylko wychodząc przed dom, by zdobyć pożywienie z ogródka czy wodę w postaci deszczówki. Niczym bohaterowie Drogi McCartheygo zmaga się z narastającymi problemami, problemami z żywnością, z ogrzaniem się, zaspkojeniem pragnienia i chorobami. Czasami miałem wrażenie, że to studium totalnej beznadziei zbliża się to Beckett’owskiego Watta, gdzie można doświadczać każdej chwili z jej ciężarem, podobnie było w Drodze  McCarthy’ego, do którego styl Palińskiego wydaje się zbliżać zarazem zachowując swój niepowtarzalny czasami metafizyczny klimat. Oprócz bowiem wszystkich problemów związanych z materialnością, Teresa Szulc przeżywa różne stadia psychiczne pod wpływem doświadczenia bycia samą w opanowanym przez Biernych i wygłodniałe hordy psów miasteczku.  Myśli o śmierci, myśli o samobójstwie. Lecz to, co jest najistotniejsze, to totalne doświadczenie samotności, które w jakimś stopniu stanowi fundament książki.

Dobrze by było zamknąć oczy, policzyć do trzech  i wylądować w samym środku jakiegoś naprawdę przesłodzonego hollywoodzkiego happy endu. Dobrze by było.

Ale Polaroidy z zagłady to także akcja. Nie jest to rozprawka filozoficzna, lecz pełnokrwista postapokaliptyczna opowieść, w której bohaterce przyjdzie się zmierzyć nie tylko ze swoją psychiką, ale i z realnym zagrożeniem.

Książka napisana świetnie. Styl autora, to naprawdę wysoki poziom i spokojnie może być porównywany do najlepiej ocenianych książek zagranicznych. Czytało mi się to tak dobrze, że nawet nie wiem kiedy książkę skończyłem.

Polaroidy z zagłady Pawła Palińskiego to postapo na najwyższym poziomie. Napisana świetnym językiem, czasami zahaczającym o poetyckość, wypełniona pełnymi realizmu scenami i wiarygodną bohaterką oraz ciekawym podejściem do zombiaków. Ale to też studium samotności i walki z beznadziejnością, która może okazać się źródłem nadziei. Świetna książka!  Polecam

Książkę można kupić tutaj: klik

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu powergraph

palinski_kzk

 Autor: Paweł Paliński
Tytuł: Polaroidy z zagłady
Wydawnictwo Powergraph
Format, w którym czytałem: ebook

 

 

Recenzja opublikowana też na lubimy czytać

Reklamy

6 myśli nt. „Paweł Paliński „Polaroidy z zagłady”

    • Dokładnie:) Zresztą o czym w recenzji nie wspominałem autor wykorzystał taką postać bo łatwiej mu było wskazać na pewne problemy, które w jakimś stopniu nie pasowałyby do na przykład młodego, wysportowanego potrafiącego posługiwać się bronią mężczyzny. Np. samotność osób starszych w jakimś stopniu jest własnie ukazana w tej książce.

  1. Pingback: Polaroidy z zagłady - recenzja | Powergraph

  2. Pingback: Robert J. Szmidt „Apokalipsa według Pana Jana” | Książki z klimatem

  3. Pingback: Jay Bonansinga „The Walking dead. Zejście” | Książki z klimatem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s