Piątek z Pratchett’em (4) „Mort”

Mort to czwarta książka z serii „Świata Dysku” i najlepsza jaką do tej pory przeczytałem z tego cyklu. Sir Pratchett podejmuje poważne tematy, jak zawsze w sobie tylko znanym subtelnym stylu pełnym czarnego humoru i fantastycznych elementów. Książkę czytałem po raz kolejny z równie wielką przyjemnością, jak za pierwszym razem. W głównym stopniu jest to zasługa stworzonych przez pisarza postaci, a szczególnie pana Śmierci kościstej ‘antropomorficznej personie’, która stoi na straży porządku świata. Na tej straży stoi od początku świata gdy pojawił się pierwszy zalążek życia, więc trwa to bardzo długo i mogło to już go porządnie zmęczyć. Książka opowiada o tym jak Śmierć zdecydował się przyjąć pomocnika i wybrać na urlop. Czy był to dobry pomysł? Czy Śmierć może wziąć sobie wolne?

mort

Wszystko zaczyna się w momencie gdy pewien chłopiec o imieniu Mortimer trafia ze swoim ojcem na targ gdzie mają znaleźć dla chłopaka praktyki by mógł sobie ułożyć życie. Decyzja o wysłaniu Morta do pracy wynikała z tego, że była z niego fajtłapa, choć o gołębim sercu, potykająca się o własne nogi i ciężko było znaleźć dla niego jakiekolwiek zajęcia w rodzinnej wiosce. Na targu zresztą też nikt go nie chciał i gdy już chłopak stracił jakąkolwiek nadzieje o północy zjawił się Śmierć i zaproponował mu pracę. Ciężko wybrzydzać, a i zapowiedź wielkiej przygody skłania chłopca do przyjęcia propozycji Śmierci.

Praca nie wydaje się zbyt skomplikowana i zaczyna się od prostego wyrzucania gnoju, którym pracowicie zapaskudził stajnie koń Śmierci o imieniu Pimpuś oraz na sprzeczkach z adoptowaną córką Śmierci Ysabell i spożywaniu tłustych potraw służącego Alberta. Z czasem jednak Śmierć powierza o wiele poważniejsze obowiązki. Mort w zastępstwie Śmierci ma przeprowadzić kilka dusz na drugą stronę. To stanie się przyczynkiem dla późniejszych problemów. Mort choć technicznie coraz bardziej przygotowany radził sobie z przecinaniem linii życia, nie był przygotowany na emocjonalne reakcje. Obiektywizm w tej pracy był podstawowym warunkiem należytym jej wykonania. Trudno przeprowadzać duszę gdy się ich  żałuje, albo co gorsze gdy trzeba przeciąć linie niezwykle urodziwej księżniczce, która budzi całą gamę uczuć w różnych sferach ciała młodego chłopaka. Mort zamiast ciachnąć linię życia księżniczki zabija skrytobójcę, któremu zlecono morderstwo przyszłej monarchini. Dużo nie trzeba a kłopoty wielkie. Została zaburzona historia, w której zapisane jest że księżniczka nie żyje. Przeznaczenie będzie starało się wypełnić i doprowadzić do naprawy sytuacji. Mort z pomocą córki Śmierci i maga Cutwell’a będą się starali naprawić zaistniałą sytuację.

A w między czasie Śmierć zażywa ludzkich przyjemności. Ten monumentalnej postury kościotrupa – nazywający siebie ‚antropomorficzną personifikacją’ – z oczodołami, w których goreją niebieskie supernowe uczy się co to znaczy bawić się. Jako czytelnik byłem świadkiem wielu zabawnych sytuacji, w których Śmierć pobierał lekcje zabawy. Wyobraźcie sobie takiego kościstego osobnika w płaszczu z kapturem mówiącego wielkimi literami, które bezpośrednio wpadają do umysłu omijając wszelkie fizyczne przekaźniki, jak zaczyna pytać czy to co teraz robią jest zabawą. Pytany powoli traci rezon, zdezorientowany czuje, że wcale, a wcale nie powinien tu być z delikatnie budzącym się przerażeniem szuka ratunku.

Postaci wykreowane przez Terrego Pratchetta to najmocniejszy punkt książki. Każda jest wyrazista, charakterystyczna i konsekwentnie prowadzona według ich osobowości. Śmierć jak już pewnie zauważyliście to najciekawsza postać tej książki i jak dla mnie jedna z najlepszych tej serii. Innymi słowy bez Śmierci, seria Świata Dysku nie byłaby tym samym, a Śmierć heh tak niezwykle ‘oswojona’ i sympatyczna.

Jeśli chcecie poznać bliżej barwnych bohaterów, dowiedzieć się jaka praca może sprawić najwięcej przyjemności Śmierci, co go najbardziej wkurza, a co najbardziej smakuje oraz czy Mort ze swoimi pomocnikami uratuje księżniczkę i czy zyska jakieś korzyści natury sercowej? Sięgnijcie koniecznie po książkę.

PS: Jeśli nie uda mi się dostroić ‚Piątków z Pratchett’em” do faktycznych piątków, przemianuje cykl na „Weekend z Pratchett’em”.

Książkę można kupić tutaj: klik

Ebooka można kupić tutaj: klik

PS2: Przy okazji życzę Wam Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku:)

mort

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Mort
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Stron: 232

 

 

Piątek z Pratchett’em (1)

Piątek z Pratchett’em (2)

Piątek z Pratchett’em (3)

Advertisements

6 myśli nt. „Piątek z Pratchett’em (4) „Mort”

  1. Uwielbiam Morta! Niegruba to książeczka, a daje tyle radości! Jak już wcześniej chyba mówiłam, Śmierć to najlepsza postać Pratchetta, a sam pomysł z urlopem… 😀 😀 Klepsydry i dom Śmierci są fascynujące!

    P.S. I wcale Ci nie wypominam, ze to niedziela z Pratchettem, a nie piątek 😉 😛

    • Dom Śmierci zgadzam się z Tobą jest fascynujący. Klepsydry, zapisujące się życiem ludzkim księgi mają niezwykły urok i klimat:) Hehe niedziela z Pratchett’em albo Pratchett na niedziele:D

      • I to jak próbował się dopasować do otoczenia, zrobił sobie ogród i inne takie… Choć nie pamiętam, czy to było w Morcie, czy Kosiarzu…?

        Pratchett na niedziele! 😉 Pomyśl, co to by były za kazania! 😉

  2. Pingback: Spotkanie z Pratchett’em (6) „Trzy Wiedźmy” | Książki z klimatem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s