Andy Weir „Marsjanin”

Po wielu entuzjastycznych opiniach o Marsjaninie Andy Weira postanowiłem sam się przekonać ile w tym jest prawdy i jaką książką jest Marsjanin. Na początku coś mi w niej zgrzytało i nie powiem byłem lekko zdziwiony, ale po kolejnych stronach gdy objawił się największy atut książki jakim jest kreacja głównego bohatera wsiąkłem i śledziłem jego losy do ostatnich stron.

Zacznijmy jednak od początku.Mars będący czwartą planetą od słońca, zimna, pustynna, nie zbyt przyjazna dla jakichkolwiek form życia uważana jest za jedną z najbardziej prawdopodobnych do skolonizowania. Do tej pory misją badawczym udało się sprowadzić na Marsa łaziki, dzięki którym rozpoczęto badanie powierzchni Czerwonej Planety, człowiek jednak nie postawił tam jeszcze swojej stopy. Choć jak można przeczytać na Wikipedii około roku 2030 planuje się wysłanie ludzi. Andy Weir w swej niezwykłej książce, zrobił to wcześniej.

Marsjanin_okladka

Nie będziemy jednak świadkami prac badawczych grupy naukowców, lecz prześledzimy losy jednego człowieka. Jest nim Mark Watney. Pechowiec, który w skutek nieszczęśliwszych okoliczności zostaje sam na Marsie. oto bowiem burza piaskowa przekraczające bezpieczne granice prędkości zmusza astronautów do powrotu na ziemie. Markowi jednak się nie udaje, zostaje ranny. Jego koledzy myślą, że zginął, więc zostawiają go na Marsie. Na tej zamrażającej wszystko, pustynnej planecie, na której bez skafandra człowiek nie może przetrwać chwili. Wielu mogłoby się załamać, lecz nie Mark. Optymista. Inżynier i botanik, który na Marsie staje się rolnikiem i McGyver’em w jednym nie podda się i podejmie walkę o swoje życie.Odlatująca załoga misji Ares 3 zostawiła kilka przydatnych elementów, które Mark wykorzysta w najlepszych z możliwych sposób. Jego celem jest wytrzymać do czasu przylotu następnej misji co ma potrwać około 1,5 roku czasu ziemskiego. Doba na Marsie trwa dłużej 24 godziny 37 minut i 22s i nazywana jest w książce Sol.

Losy Marka śledzimy dzięki pisanemu przez niego dziennikowi, chociaż to nie jest jedyna forma w jakiej przedstawione są zdarzenia, ponieważ dodatkowo śledzimy akcje NASA, która będzie próbowała zabrać Marka z Marsa.

„WPIS W DZIENNIKU SOL 6.
Mam całkowicie przesrane.
To moja przemyślana opinia.
Przesrane.”

Gdy zacząłem lekturę książki myślałem, że się poddam i nie przeczytam jej całej. Przez kilkanaście pierwszych stron Mark opowiada o swoim planie przetrwania i jego realizacji, który głównie opiera się na wyprodukowaniu pożywienia w postaci sławetnych ziemniaków, o których w książce nie raz usłyszycie.Jednak w miarę rozwoju akcji wsiąkłem totalnie i zacząłem czuć wielką sympatię do tego gościa, który  w warunkach – jakby postapokaliptycznych – nie tylko sobie radzi, ale jeszcze utrzymuje pozytywny nastrój, którym sypie na kartach swego dziennika. Oczywiście w książce jest masę informacji z dziedziny fizyki, botaniki, chemii, których jednak znajomość moim zdaniem nie jest potrzebna by czerpać przyjemność z książki. Co nie zmienia faktu, że Andy Weir wykazał się ogromną wiedzą z tych dziedzin i właściwie trudno sobie wyobrazić, że gdyby taka sytuacja miałaby faktycznie miejsce postąpiona by inaczej. Wszystko jest logiczne, pasuje o siebie i nie ma do czego się przyczepić – chociaż o to już pewnie trzeba byłoby się zapytać fachowców.

Aż dziwne, że Weir miał takie problemy z wydaniem książki i musiał zabrać się za publikowanie na stronie, a potem wydaniem na własną rękę. Historia jednak pokazała, że wydawnictwa czasami potrafią zlekceważyć perełki, jak chociaż miało to miejsce w przypadku J.K. Rowling i jej fantastycznego Harrego Pottera. Teraz już książka została doceniona, wykupiona prawa do ekranizacji, na którą zacieram ręce i czekam niecierpliwie.

Cóż, pozostaje czekać na film, a na razie warto sięgnąć po książkę by poznać Marka Watneya i jego Marsjańską przygodę. Uczyć się od niego optymizmu, oraz dowiedzieć dlaczego ziemniak i taśma klejąca są tak ważne by przetrwać w kosmosie. No może jeszcze seriale z lat 70, kryminały Agathy Christi i Disco. Świetna, inteligentna, i w sumie bardzo emocjonująca książka.

Książkę można kupić tutaj: klik

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu:

AKURAT_white

oraz  acquia_slate_logo

Marsjanin_okladkaAutor: Andy Weir
Tytuł: Marsjanin
Wydawnictwo Akurat
Stron: 382

Reklamy

6 myśli nt. „Andy Weir „Marsjanin”

  1. Cierpię na przesyt Marsjaninem, bo gdzie się nie obrócę to o nim mówią (popularnością pobił nawet Przebudzenie!). Bardzo chciałabym przeczytać, ale obecnie będzie się to równać mojej kiepskiej opinii (nie poradzę, tak już mam, jak czegoś jest za dużo). Musze odczekać kilka miesięcy i o ile szum ucichnie, to wtedy na pewno przeczytam 🙂

    • Ano nie ma nic na siłę i jeśli masz takie odczucia, to nie ma co psuć sobie lektury:) Ale często mam jak jak Ty, że zbyt mocno chwalona książka sprawia, że nabieram jakiejś przekory i podchodzę do niej krytycznie. Teraz czytam Śnieg przykryje śnieg nową książkę z Smaku Słowa, która na przykład na lubimy czytać jest dość nisko oceniona, co wywołało we mnie odczucie poszukiwania w niej jednak mocnych stron. Ale o paradoksie po przeczytaniu 50 stron muszę stwierdzić, że książka bardzo mi się podoba:) Może i Ciebie Marsjanin (Mark) przekonałby do siebie pomimo takich odczuć, jakie masz teraz w stosunku do książki;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s