Jeff Lindsay „Demony dobrego Dextera”

dexter

-Kim jesteś? – wyszeptał

-Początkiem – odparłem. – Początkiem i końcem wszechrzeczy. Twoim antystwórcą (…)”

O Dexterze Morganie usłyszałem po raz pierwszy za sprawą serialu, o którym opowiedział mi brat. Wiesz – mówił – jest koleś, seryjny morderca pracujący w laboratorium policyjnym, który analizuje rozbryzgi krwi na miejscu zbrodni. Potem jeszcze trochę wyłuszczał mi co ciekawsze elementy, ale ja już byłem przekonany i niedługo stałem się fanem serialu. Potem dowiedziałem się, że serial jest na motywie książek.

W tamtym momencie wiedząc, że ten świetny serial jest na motywie książki próbowałem się z nią zapoznać, ale wtedy książka przegrała z serialem, a ja dostałem nauczkę, że nie ma co się zabierać jednocześnie za serial i książkę. Albo to albo to. To lekcja, jaką wyciągnąłem z tamtej sytuacji. Teraz, czując, że naszedł odpowiedni moment postanowiłem zabrać się za książkę i był to strzał w dziesiątkę!

Dexter Morgan około trzydziestoletni mężczyzna w dzień jest normalnym facetem. Pracuje w policyjnym laboratorim w Miami analizując próbki krwi z miejsca zbrodni. Jest bratem, kolegom i czasami chłopakiem, który umawia się na randki. Jednak jest pewien sekret, który Dexter sprytnie ukrywa. W nocy niczym dr Jekyll   zamienia się w pana Hyde’a seryjnego morderce, którym kieruje tajemniczy Mroczny Pasażer.

W między czasie na horyzoncie pojawia się inny morderca, który morduje prostytutki i podrzuca ich poćwiartowane i pozbawione krwi zwłoki. Jego siostra Debora pragnie wybić się z obyczajówki do wydziału zabójstw prosi więc Dexa o pomoc w śledztwie. Dexter jako dobry brat zobowiązuje się pomóc swojej przybranej siostrze, która biedna musi zmagać się z niezbyt przychylną jej porucznik LaGuertą. Gdzie to śledztwo ich zaprowadzi? Dalej niż mogłoby się im wydawać.

Postać głównego bohatera jest pełna ironii i kontrowersji. Seryjny morderca pracujący w policyjnym laboratorium. Swoje ofiary ćwiartuje i pakuje do worków, a o wszystkim opowiada czytelnikowi mrugając do niego okiem. Czyli wydawałoby się, że nie może być mowy o sympatii do głównego bohatera. Jednak…

Jeff Lindsay sprawił, coś co by mogło wydać się niemożliwe. Dał bowiem czytelnikowi kogoś, kogo trudno nie lubić i jeśli czasami możemy poczuć obrzydzenie, to jednak walczy ono z sympatią do głównego bohatera. Po pierwsze nie zachowuje się on jak typowy socjopata, lecz choć mówi o sobie, że udaje  uczucia  to jednak jego czyny pokazują, że to nieprawda, choć ze względu na traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa są one trochę ukryte w jego wnętrzu i trzeba mu czasu i pewnych zdarzeń by je w pełni przebudzić to jednak nie jest taki zimny drań, jakby się mogło wydawać. Druga sprawa to jego ofiary. Dexter zabija według kodeksu, który przekazał mu jego przybrany ojcie Harry Morgan. Główna zasada odnosi się do tego by uśmiercać tylko tych złych. Ofiarami więc Dextera padają międzyinnymi ksiądź mordujący dzieci, czy koleś kręcący filmy typu „snuff”. W ten sposób autor jakby zaprasza czytelnika do rozważań natury filozoficznej, czy w jakiś sposób można usprawiedliwić to, co robi Dexter gdy brutalni mordercy często dostają parę lat i wychodzą na wolność, lub w ogóle nie ponoszą kary? To taka podskórna warstwa tej książki zmuszająca do refleksji.

Książka skupiona jest wokół przeżyć wewnętrznych Dextera, który okazuje się nie tylko doskonałym obserwatorem rzeczywistości, ale również jej komentatorem. Autor doskonale poprowadził postać Dextera przez co bohater ewoluuje i rozwija swoje emocje, choć to dopiero początek jego drogi.

Co do samego śledztwa to nie uraczymy tu pogłębionych analiz kryminologicznych związanych z medycyną sądową, czy prowadzeniem śledztwa. Autor stwierdził w wywiadzie – który można przeczytać w Dexter. Taki sympatyczny morderca pod redakcją Douglasa L. Howarda – że go te sprawy związane ze śledztwem po prostu nudzą. Skupił się więc na złożonej psychice głównego bohatera oraz akcji, której też w książce nie brakuje.

Czuje, że mógłbym jeszcze wiele rzeczy napisać o książce. Być może nie zbyt obiektywnie na nią patrzyłem gdyż serial jest jednym z moich ulubionych, co też rzutowało na odbiór książki. Nie zmienia to jednak faktu, że warto sięgnąć po książkę i zapoznać się z Dexterem Morganem, który mało wie o tym kim jest i dlaczego taki jest. Dexterem, który budzi sympatie lub antypatie, ale nie pozostawia obojętnym. Mnie na pewno, bo już niedługo zabieram się za kolejny tom. Co do różnic między serialem a książką to w pewnych kluczowych kwestiach idą one w  innym kierunku dzięki czemu fani serialu będą mogli przeżyć nowy dreszczyk emocji podobnie, jak fani książek podczas oglądania serialu. Polecam.

Książkę w księgarni Tania książka można kupić tutaj: klik

Advertisements

3 myśli nt. „Jeff Lindsay „Demony dobrego Dextera”

  1. Noo, nareszcie Dexter u Ciebie zawitał. Czuję, że i ja zaczynam dojrzewać do książki, bo aż Ci pozazdrościłam tej konfrontacji literatury z serialem 😉
    Zawsze mi się podobało, że Dexter trzyma się kodeksu – niby morderca, ale jednak „z zasadami” 😉

    • Udało mi się wreszcie zabrać za Dextera i już drugi tom czeka w kolejce:) Jestem bardzo ciekawy, jak autor pociągnął niektóre wątki, bo już pierwszy tom zaznacza pewne różnicy.
      Dexter – hm trudno go nie lubić:)

  2. Pingback: Jeff Lindsay „Dekalog dobrego Dextera” | Książki z klimatem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s