Max Brooks „World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników”

World War Z w planach czytelniczych miałem już od dawna. Bo jakże by inaczej jeśli człowiekowi oczy się świecą na widok książek postapokaliptycznych szczególnie takich, w których zombiaki rozłażą się po całym świecie siejąc spustoszenie. Trylogia Przeglądu Końca Świata Miry Grant rozłożyła mnie na łopatki i wysoko w moim rankingu postawiła poprzeczkę w tematyce zombie. Zombiaki jednak były tam tylko tłem dla ukazania rozgrywki między ludźmi i dramatycznych wydarzeń z grupą blogerów w roli głównej. W World War Z otrzymujemy inny rodzaj opowieści, przez co nawet nie będę porównywał obu i stwierdzę tylko, że tak jak uwielbiam PKŚ Miry Grant tak też uwielbiam World War Z i tylko żałuje, że tak długo to cudo przeleżało u mnie na regale.

Czytaj dalej

Robert J. Szmidt „Szczury Wrocławia”

szczury W skrócie:

Robert Szmidt stworzył świetną opowieść w klimatach zombie apokalipsy. PRL-owski Wrocław, jednostki ZOMO, komunistyczna władza a w tym wszystkim nieumarli wrocławianie siejący zgrozę i śmierć. To mroczna i sugestywną wizja oddająca klimat czasów minionych, a zarazem rozwijającego się chaosu i jego możliwych konsekwencji.

Tematyka Zombie od czasu pierwszych produkcji filmowych ciągle budzi duże zainteresowanie, co objawia się w przeróżnych formach twórczości; filmach, grach komputerowych, serialach, komiksach czy powieściach. Postapokaliptyczne wizje zdają się być już wyeksploatowane, jednak tak nie jest, co potwierdzają kolejne powstające w tej tematyce twory w tym powieści. Jakiś czas temu miałem przyjemność przeczytać trylogie Przeglądu Końca Świata, niezwykle oryginalną i interesującą opowieść, w której Mira Grant przedstawiła wizje nowoczesnego świata przyszłości, który zbudowany po Powstaniu zombie ciągle zmaga się z nieumarłymi.

Robert J. Szmidt w Szczurach Wrocławia podjął się niezwykle trudnego zadania ukazania początku zombie apokalipsy, a więc momentu, w którym świat ulega zagładzie. Pamiętamy, jak w pierwszym odcinku serialu The Walking Dead Rick obudził się w szpitalu po apokalipsie. Wyszedł ze szpitala by dowiedzieć się, że świat wypełniają trupy, i nie koniecznie wszystkie są ‚martwe’. Ale co było przed. Jak wyglądała walka ludzi z Żywymi trupami, tego nie wiemy. Szmidt w swojej książce przedstawia swoją wizje apokalipsy, momentu w którym wybucha i jak się rozwija. Do tej pory jedyne tego typu ujęcie tematu chyba znajduje się tylko w książce Max’a Brooks’a World War Z, którą postaram się opisać niedługo.

szczury

Podejście do tematu jest oryginalne, a i sam świat, w który wrzuca czytelnika Szmidt również. Mamy rok 1963. Wrocław. Czasy PRL, rządu komunistów, służb mundurowych w postaci ZOMO i KBW. Sugestywnie odtworzony przez Szmidta okres mający swój punkt zaczepienia w wydarzeniach prawdziwych, którym była epidemia ospy. Reszta już jest autorską wizją pisarza będącą odpowiedzią na pytanie: Co by było gdyby? Otóż zarażeni ospą przetrzymywani są w Izolatoriach pilnowanych przez milicjantów. W jednym z nich przy ulicy Kiełcowskiej 43a zaczyna się apokalipsa.

Tam jeden z milicjantów sierżant Patryk Mielech pod pretekstem obchodu spotyka się z pielegniarką siostrą Agnieszką Krokowicz. Oboje są świadkami, jak przez okno wypadają ludzie, a potem podnoszą się dziwnie ociężale i sztywno. Z ręki jednego z nich ginie Agnieszka rozerwana przez grupę tych istot. Tak zaczyna się Chaos o godzinie 19:50. Od tego mementu czytelnik będzie świadkiem dwudziestoczterogodzinnych zmagań Zomo, KBW i zwykłych mieszkańców Wrocławia z rozprzestrzeniającą się zombie apokalipsą.

„Literacka kamera” prowadzona ręką Szmidta dynamicznie wędruje do różnych rejonów Wrocławia, które możemy lokalizować na mapce, która znajduje wewnątrz książki. Dla czytelnika znającego dobrze Wrocław na pewno łatwiej będzie wyobrazić sobie miejsca zdarzeń i poczuć w tym względzie większe emocje, ponieważ autor nie podejmuje się tu dokładnego opisu miejsc stawiając głównie na akcji, co w sumie nie jest dziwne, gdy weźmie się pod uwagę sytuacje w jakiej znaleźli się bohaterowie. Po wydarzeniach w Izolatorium jednostka milicji  stara się zapanować nad sytuacją. Zakrapiane alkoholem dyskusje strategiczne nie przynoszą oczekiwanych skutków,a wykonawcy rozkazów popadają w coraz większe tarapaty. Napięcie rośnie, a rozwiązanie problemu się oddala. Zombie bowiem okazują się trudniejszym przeciwnikiem niż mogłoby się na początku wydawać.

Sceny przedstawione przez Szmidta powinny zadowolić wyobraźnie osób lubujących się w scenach gore. Sceny są niezwykle plastyczne. Nadają się do sfilmowania i mogłyby zawstydzić pomysłowością twórców TWD. Natomiast jedna ze scen końcowych, na dworcu była rewelacyjna! Nie oznacza to jednak, że książkę przepełniają tylko brutalne sceny. Trup ściele się gęsto to fakt i można by zarzucić, że za mało tu innych elementów (jakiś kwestii moralnych, rozważań na temat źródła zamiany ludzi w zombie i innych kwestii z tym związanych). Z drugiej strony jest to dopiero początek. Są to pierwsze 24 godziny, więc trudno tu wymagać od bohaterów więcej ponad to, co przedstawił autor. Chaos to strach, to panika, to walka, to ucieczka, to bohaterstwo lub tchórzostwo, to poświecenie lub pilnowanie własnego tyłka. Wszystko to znajdziecie w Szczurach.

Jednak w książce znajdują się też szczątkowe problemy moralne dotyczące pytań czy można pewne zachowania usprawiedliwić; czy można dla teoretycznego dobra wszystkich poświecić jednostkę, czy rozkaz dowódcy zwalnia z odpowiedzialności i do czego zdolna była władza komunistyczna by osiągnąć własne cele.

A to dopiero początek. Zapowiedziany jest kolejny tom, co mnie cieszy, bo wydarzenia przedstawione w Chaosie to dopiero preludium do postapokalipsy i jestem ogromnie ciekaw, jak dalej potoczą się losy przetrwałych pierwsze 24 godziny. Dodatkowo autor zapowiada, że świat, który stworzył posłuży do stworzenia Uniwersum na wzór tego z Metro 2033. To dobra wiadomość, gdyż w Uniwersum Szczurów Wrocławia jest wielki potencjał.

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o bohaterach książki, którzy zostali wyłonieni drogą losowania z profilu Szczurów Wrocławia. Jako jeden z szczęśliwców miałem okazje pojawić się w książce. Ubawiły mnie te dwie linijki, które autor mi poświecił. Przeczytać swoje nazwisko w Szczurach Wrocławia było świetnym doświadczeniem. Oprócz mnie 219 osób pojawiło się w książce. Niektórzy otrzymali główne role inni, jak ja epizodyczne. Wbrew pozorom taka ilość nie przeszkadzała w czerpaniu przyjemności z lektury, ponieważ autor doskonale rozplanował ich śmierć na przestrzeni 500 stron, więc nie ma obawy, że opowieść zmieniła się w listę nazwisk. Książka warta polecenia fanom zombiaków, fantastyki i każdemu kto lubi dobrą literacką rozrywkę.

szczury

 Autor: Robert J. Szmidt
Tytuł: Szczury Wrocławia. Chaos
Wydawnictwo Insignis
Stron: 542

 

 

Gdzie kupić?

Tania Książka (29, 57 zł) – klik

Matras (29,99 zł) – klik

Empik (ebook 24,18 zł) – klik

 

O Autorze (ze strony Szczurów Wrocławia): „Robert J. Szmidt – pisarz, tłumacz, redaktor naczelny miesięczników „Video Business”, „PlayStation Plus”, „Science Fiction” oraz „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Debiutował w połowie lat osiemdziesiątych, potem pracował w kilku branżach, nie zapominając jednak nigdy o fantastycznych korzeniach. Do pisania wrócił na początku nowego tysiąclecia – wtedy właśnie z jego inicjatywy powstał magazyn „Science Fiction”, kultowe już dziś pismo, dzięki któremu powróciła moda na polską fantastykę.
Jest autorem siedmiu powieści i dwóch zbiorów opowiadań. Specjalista od postapokalipsy, nie bez kozery zwany czasem Niszczycielem Światów. W 2003 roku wydał bestsellerową i wznawianą po dziś dzień Apokalipsę według Pana Jana, w której trafnie przewidział wybuch konfliktu na Ukrainie i jego potencjalne konsekwencje. Do tematyki postapokaliptycznej wracał jeszcze nie raz. Do tego gatunku należy również powieść Samotność Anioła Zagłady oraz nowele Ognie w ruinach, Mały iAlpha Team – pierwszy polski tekst o apokalipsie zombie. Jest zapalonym podróżnikiem, który zwiedził pięć kontynentów, tłumaczem ponad sześćdziesięciu książek i kilkunastu gier komputerowych, pomysłodawcą dwóch nagród branżowych oraz twórcą portalu www. fantastykapolska.pl – największej polskiej e-biblioteki science fiction.”

PS Na końcu książki znajduje ciekawe opowiadanie HORDA Artura „Dzikowego” Olchowego z przedmową Roberta J. Szmidta.

Oficjalna strona Szczurów Wrocławiaklik

Strona Facebook: klik

Strona Wydawnictwa: klik

 

„Szczury Wrocławia” – zapowiedź

Szczury Wrocławia to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie premier książkowych tego roku. Wspominałem już o niej na stronie FB, czas wspomnieć też o niej tutaj.

Szczury Wrocławia autorstwa Roberta J. Szmidta to powieść w klimatach zombie apokalipsy, która swoją premierę będzie miała już niedługo, a dokładnie 22 kwietnia. Za kilka dni będzie można nabyć książkę i zaczytać się w ponad 500 stronach krwistej opowieści osadzonej w realiach komunistycznego Wrocławia.

10898052_951179078240171_7055568667406713768_n

Szczegółówy opis ze strony wydawnictwa: ” Wrocław, sierpień 1963. W mieście szaleje czarna ospa. Milicjanci pilnujący izolatorium na Psim Polu są świadkami dziwnych incydentów – „odmienieni” pacjenci atakują przebywających w ośrodku chorych i personel. Wybucha panika. Do Komendy Wojewódzkiej docierają kolejne sygnały o „zmartwychwstałych” napastnikach. Sztab kryzysowy zmuszony jest podjąć zdecydowane działania. Do izolatoriów zostają wysłane oddziały KBW i ZOMO. Rozkaz jest prosty: opanować sytuację.

Szczury Wrocławia to pełnokrwista (w podwójnym tego słowa znaczeniu) polska apokalipsa zombie pióra znakomitego autora fantastyki, Roberta J. Szmidta. To również nowatorski eksperyment literacki – na kartach powieści giną rzeczywiste osoby, wylosowane przez Autora spośród kilkutysięcznej i stale powiększającej się rzeszy czytelników skupionych wokół poświęconego książce profilu społecznościowego. To wreszcie podróż sentymentalna do czasów obskurnego, siermiężnego i cuchnącego bimbrem PRL-u, który stanowi klimatyczne tło zmagań żołnierzy i zomowców z hordami nieumarłych.”

11071744_951179068240172_8262274064532812789_n

Czyż nie brzmi zachęcająco? Zauważyliście pewnie w opisie wspomniany ‚nowatorski eksperyment literacki’. Chodzi tu dokładnie o to, że spośród osób lubiących profil książki Szczury Wrocławia autor wylosował ponad 200 osób, które umieścił w książce i poddał procesowi zzombienia. Pomysł jest świetny. Jak często można przeczytać książkę w której samemu jest się bohaterem, choćby w jednym akapicie. Pochwalę się, że też zostałem wylosowany i  moja skromna osoba znajdzie się w ksiażce. Tym samym jeszcze bardziej czekam na premierę:)

Jeśli ktoś z Was chciałby się załapać na taką przyjemność będzie jeszcze możliwość, gdyż na jednym tomie się nie skończy, więc warto polubić profil Szczurów i dać sobie szansę w losowaniu na nieśmiertelną egzystencje na łamach powieści:)

Jak tylko dorwę książkę i ją przeczytam, podzielę się wrażeniami, a na razie zapraszam Was do polubienia profilu Szczurów Wrocławia i odwiedzenie strony wydawcy tutaj. Fragment książki znajdziecie tutaj.